Za wszelką cenę – Kolejny hit streamingu na podstawie powieści Harlana Cobena
Harlan Coben i platformy VoD to prawdopodobnie najbardziej dochodowy układ we współczesnej popkulturze. Jedna z najnowszych ekranizacji jego prozy – ośmioodcinkowy miniserial „Za wszelką cenę” (ang. I Will Find You) na podstawie powieści z 2023 roku – błyskawicznie podbiła światowe rankingi oglądalności.
Czy jednak za gigantycznymi zasięgami idzie wysoka jakość? Otóż nie do końca. To klasyczny roller coaster: pędzi na złamanie karku, dostarcza mnóstwo frajdy, ale pod żadnym pozorem nie wolno pytać o logikę tej trasy. Ten serial wciąga, ale momentami kpi z inteligencji.
Koszmar niewinnego ojca
Punkt wyjścia historii to cobenowski samograj. David Burroughs (w tej roli solidny, choć momentami zbyt posągowy Sam Worthington) odsiaduje wyrok dożywocia za brutalne morderstwo swojego pięcioletniego syna. Problem w tym, że David jest niewinny, a trauma po stracie dziecka miesza się u niego z bezsilnością wobec systemu.
Wszystko zmienia się po pięciu latach, gdy w drzwiach więziennego pokoju widzeń staje jego była szwagierka, Rachel (świetna Britt Lower). Kobieta pokazuje mu zdjęcie z parku rozrywki, na którym w tle widać chłopca z charakterystycznym znamieniem. Matthew żyje.
Od tego momentu serial porzuca dramat psychologiczny na rzecz czystego kina akcji. David organizuje brawurową (i, umówmy się, absurdalnie łatwą) ucieczkę z więzienia, by za wszelką cenę odnaleźć syna i oczyścić swoje imię.
Tempo, które nie pozwala myśleć
Największą zaletą serialu, za którą odpowiada showrunner Robert Hull, jest jego dynamika. Odcinki trwają niecałe 40 minut, co sprawia, że mechanizm „jeszcze jednego epizodu” działa tu bezbłędnie. Zamiast nużących dialogów dostajemy:
- Ciągłe zwroty akcji i nagłe zwroty fabularne,
- Pościgi służb federalnych (na czele z charyzmatycznym Milo Ventimiglią),
- Stopniowe odkrywanie kolejnych warstw potężnego spisku.
Aktorsko produkcję ratują kobiety. Podczas gdy Worthington głównie biega i marszczy brwi, to Britt Lower nadaje serialowi ludzką twarz i emocjonalny autentyzm. Na drugim planie błyszczy też magnetyczna Madeleine Stowe.
Logika ucieka przez okno
Niestety, im szybciej pędzi fabuła, tym mocniej sypie się scenariusz. „Za wszelką cenę” cierpi na grzechy główne większości adaptacji Cobena:
- Irracjonalne decyzje: Postacie podejmują kroki całkowicie pozbawione sensu.
- Nieudolne służby: Amerykańska policja i agenci momentami przypominają amatorów.
- Niewidzialny superbohater: David, mimo że jest najbardziej poszukiwanym człowiekiem w kraju, przemieszcza się po Ameryce z łatwością godną superbohatera.
Dialogi bywają bolesne. Twórcy nie ufają inteligencji widza – niemal każda zagadka i emocja muszą zostać głośno wypowiedziane i przetłumaczone na ekranie. Zamiast subtelnego budowania napięcia, dostajemy fabularne skróty i zbiegi okoliczności, które potrafią wywołać na twarzy uśmiech politowania.
Gdzie obejrzeć “Za wszelką cenę”?
Chcesz przekonać się na własne oczy, jak potoczą się losy Davida? Miniserial „Za wszelką cenę” możesz obejrzeć posiadając konto na platformie Netflix. Jeśli nie masz jeszcze aktywnego profilu, pełen dostęp do serwisu wygodnie i szybko wykupisz bezpośrednio u nas. Nie zwlekaj i odbierz swoje dane logowania już dziś. Ciesz się klasykami gorącymi premierami od zaraz!
Za wszelką cenę – Oglądać czy odpuścić?
„Za wszelką cenę” to definicja produkcji typu guilty pleasure. Serial idealnie sprawdzi się na weekendowy maraton po ciężkim tygodniu w pracy. Doskonale odciąga myśli, nie pozwala się nudzić i do samego końca trzyma w ciekawości: „jak oni z tego wybrną?”.
Jeśli szukasz głębokiego thrillera psychologicznego na poziomie „Mindhuntera” – będziesz rozczarowany. Jeśli jednak zaakceptujesz umowność tej historii i przymkniesz oko na dziury logiczne, dostaniesz solidną, hollywoodzką rzemieślniczą robotę.